Jak nie dać się oszukać – Vaporware
Wybierając produkt IT z morza dostępnych rozwiązań niestety łatwo trafić na nieuczciwych dostawców, obiecujących znacznie więcej, niż są w stanie zaoferować. Niektórzy wychodzą z założenia, że najpierw należy przetarg wygrać, a potem się martwić jego realizacją.
Vaporware nie jest terminem powszechnie znanym, a szkoda, bo zrozumienie go pozwala bardziej świadomie wybierać dostawców oprogramowania. Piękne prezentacje i obietnice handlowców mogą nie mieć związku z faktycznym produktem, a stanowić tylko jego sprytną symulację. Skąd wziął się termin?
Vaporware – w oparach pięknych obietnic
Termin wywodzi się dosłownie od „vapor” (pary) i „ware” czyli w IT słowo-wytrych oznaczające „rzecz”, najczęściej odnosi się jednak do produktów cyfrowych, takich jak oprogramowanie, usługi czy platformy, rzadziej do sprzętu. Używa się go do określenia produktu, który podczas prezentacji spełnia wszelkie potrzeby klienta, natomiast w rzeczywistości albo nie istnieje wcale, albo zawiera tylko część obiecanych funkcji, albo działa tak kapryśnie, że w zasadzie do niczego się nie nadaje.
Ta praktyka jest stosowana zarówno w przypadku oficjalnych komunikatów prasowych wielkich koncernów, jak i w przypadku mniejszych dostawców oferujących rozwiązania skrojone na miarę. Teoretycznie skrojone. I teoretycznie istniejące.
Dlaczego firmy oferują vaporware?
Wielkie koncerny i globalni gracze często ogłaszają wczesne prototypy jako gotowe produkty jako element działań strategicznych, mając na celu:
- Blokowanie konkurencji — jeśli zapowiesz produkt wcześniej, klienci mogą wstrzymać zakup produktu konkurenta
- Badanie rynku za darmo — reakcja na zapowiedź pokazuje czy jest popyt, zanim wyda się pieniądze na development
- Przyciąganie inwestorów — głośna zapowiedź pompuje wycenę
Firmy specjalizujące się w usługach B2B, oferujące gotowe oprogramowanie lub nastawione na wytwarzanie dedykowanych rozwiązań, w procesie sprzedażowym niestety próbują podobnych technik. Liczą na to, że uda się dowieźć obietnice do terminu, a czasem nawet opakowują cudze rozwiązania. Szczególnie łatwo się naciąć w dobie rozwiązań AI, dzięki którym dosłownie w kilka minut można wygenerować interaktywne makiety.
Firmy nie zawsze stosują jednak ten zabieg celowo. Wytwarzanie oprogramowania to skomplikowany proces i funkcja, która wydaje się prosta, szczególnie komuś, kto nie zna zbyt dobrze struktury oprogramowania, może zająć całe tygodnie zespołowi programistów.
Jak rozpoznać, czy produkt to vaporware?
Jest kilka sygnałów ostrzegawczych, które mogą świadczyć, że oferowany produkt nie jest zgodny z oczekiwaniami:
Prezentacje
Często na wczesnym etapie ofertowania producenci opierają się na gotowych prezentacjach marketingowych zawierających zrzuty ekranu oferowanych rozwiązań. Nie ma niestety żadnej pewności, że statyczne obrazki są faktycznym zrzutem istniejącej aplikacji. Producenci mają też paskudny zwyczaj pokazywania „następnej wersji” bez informowania o tym, że produkt będzie tak wyglądać dopiero w przyszłości, często nieokreślonej.
Jeśli całe ofertowanie opiera się na plikach powerpoint i pdf, jest duża szansa, że mamy do czynienia z oszustwem.
Nagrania video
Jeśli wszystkie materiały, które udostępnia producent są w formie wideo, na platformie YouTube, na stronie producenta czy jako złączniki, nie można mieć pewności, że nie są to sfabrykowane treści:
- Nagranie może w całości stworzone przy użyciu sztucznej inteligencji
- Nagranie może pokazywać jeden starannie wyreżyserowany scenariusz, w którym aplikacja funkcjonuje poprawnie, ale w rzeczywistości nie jest w stanie obsłużyć większości warunków, na których klientowi zależy
- Nagranie pokazuje tylko wizualny aspekt aplikacji, może zawierać cięcia i edycje graficzne które skutecznie ukryją na przykład bardzo wolne działanie
- Nagranie pokazuje konkretne warunki (np. ekran laptopa i szybkie łącze) – może się okazać, że na urządzeniach mobilnych z nieco gorszym Internetem aplikacja nie działa poprawnie
Niechęć do przekazania wersji testowej
Większość produktów o globalnym zasięgu umożliwia darmowe testowanie produktu przez przynajmniej kilka dni (kto nie zapomniał o terminie i nigdy niechcący za następny okres nie zapłacił z karty, niech pierwszy rzuci kamieniem).
Niektórzy producenci mogą się jednak zasłaniać np. tajemnicą handlową czy procedurami, żeby nie udostępnić klientowi wersji testowej. Powinno to stanowić jasny sygnał, że coś tu nie gra – nie jest to dopuszczalne postępowanie i pod żadnym pozorem nie możemy inwestować ani złotówki w oprogramowanie, którego nie ma jak wypróbować.
Warto też zwrócić uwagę na polityki zwrotu, niektóre produkty oferują co prawda zwrot np. po 14 dniach, ale warunki jego uzyskania są tak zagmatwane, że jest to w praktyce prawie niewykonalne. Szczególnie czujnym trzeba być przy zakupie produktów poza Unią Europejską.
Jak testować produkt przed zakupem?
Jeśli otrzymamy już wersję testową, jest szereg czynników, na które trzeba zwrócić uwagę:
- Standardowe użycie – przede wszystkim trzeba się upewnić, że od A do Z można przeprowadzić proces, który ma podlegać cyfryzacji. Absolutnie nie można wierzyć w zapewnienia, że „co prawda w tej wersji nie działa, ale dla Was skonfigurujemy jak trzeba”
- Urządzenia i system – produkt może działać poprawnie tylko na mocnym sprzęcie, lub na PC z Windows, ale już nie na telefonie, czy urządzeniach Apple
- Scenariusze brzegowe – na przykładzie kalkulatora, produkt może poprawnie dodawać duże liczby, ale próba dzielenia przez 0 spowoduje nieodwracalny błąd systemu
- Wydajność – to, że produkt działa, gdy korzysta z niego jedna osoba, wcale nie znaczy, że będzie w stanie obsłużyć 100 osób na raz
- Zgodność z prawem – to akurat ciężko sprawdzić mając do dyspozycji tylko wersję testową, ale warto poprosić potencjalnego dostawcę o stosowane certyfikaty i polityki, które zapewnią zgodność np. z RODO czy NIS2
- Ukryte koszty – czasem rozmawiając z dostawcę o wersji Standard zupełnym przypadkiem do testów może trafić 5 razy droższa wersja Pro, albo dodatkowe koszty pojawiają się dopiero od dziesiątego użytkownika
- Wsparcie techniczne – jak szybko reaguje suport producenta i czy w ogóle gwarantuje naprawę błędów
- Bezpieczeństwo – niestety nie widać na pierwszy rzut oka jak wyglądają sprawy z bezpieczeństwem aplikacji, ale są szybkie narzędzia, które część uchybień mogą wychwycić. Trzeba też zapoznać się z dokumentacją i certyfikacją producenta w tym zakresie
- Integracje – to raczej kolejny etap, ale przed zakupem koniecznie trzeba się upewnić, że jeśli chcemy zintegrować nowe rozwiązania z istniejącymi, jest taka możliwość
Czy są firmy, które wspierają proces zakupu oprogramowania?
Nie są to wszystkie obszary, które należy sprawdzić przez zakupem, żeby upewnić się, że produkt faktycznie istnieje i spełnia potrzeby. Dla firm, które nie zajmują się na co dzień IT gruntowne sprawdzenie potencjalnego dostawcy to zadanie bardzo kosztowne i czasochłonne.
Na szczęście są firmy, które wspierają proces zakupowy w IT – Legal Consulting oferuje pomoc w wyborze, porównywaniu i testowaniu rozwiązań zanim dojdzie do kosztownej inwestycji. Nasi specjaliści mają doświadczenie w porównywaniu dziesiątek rozwiązań na rynku w wielu obszarach cyfryzacji i nie podejmują żadnej stałej współpracy z dostawcami – gwarantujemy bezstronność.
